Kinga Choszcz „Freespirit”

„(…) spotkani ludzie często pytali mnie dlaczego podróżuję. Chyba nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Podobno rodzice poczęli mnie na autostopie, a może to tylko ciekawość co jest za rogiem, za rzeką, za horyzontem. Po prostu pakuję plecak i ruszam w drogę na spotkanie z przeznaczeniem. Dla mnie podróż jest życiem, a życie podróżą i tym co po drodze” – Kinga Choszcz.

blog_dr_908154_6309178_tr_kinga

kinga_bialym

Postanowiłem napisać osobny wpis o tej niesamowitej postaci wpisanej w kanon podróżników. Jakiś czas temu, kiedy byłem z Madzią w bibliotece pedagogicznej mój wzrok przykuła pewna niebieska książka, która elegancko prezentowała się za szklaną witryną. Okazało się, że jest do wypożyczenia, więc z głupia frant nawet nie czytając streszczenia wypożyczyłem ją. Nie wiem czy do wypożyczenia tej książki („Prowadził nas los”) prowadził mnie los czy tez przypadek, wiem teraz, że to była najlepsza książka jaką kiedykolwiek przeczytałem i najwspanialsza osoba, z którą w jakiś sposób mogłem się zetknąć. Jest to dla mnie tym więcej wyjątkowa sytuacja, że mimo zainteresowaniu podróżami nigdy wcześniej nie czytałem książek podróżniczych, a tu proszę. Nie minęły dwa tygodnie od tamtej chwili, a już jestem właścicielem czterech pozycji podróżniczych. Teraz opowiem trochę o Kindze „Freespirit” i jej podróżach.

Kinga Choszcz była nauczycielką j. angielskiego. Od młodych lat uczestniczyła w licznych obozach wolontariackich, na których poznała ludzi z całego świata, a którzy w późniejszych latach ułatwiali jej podróże. Z wiekiem odkrywała, że świat nie kończy się na Europie i postanowiła spełnić swoje większe marzenie – podróż do Nepalu. Nastąpiło to, kiedy miała 21 lat. Podróż trwała 8 miesięcy. Podczas wyprawy poruszała się autostopem, korzystając z przepełnionych samochodów osobowych, wielkich kolorowo przystrojonych ciężarówek, a także samolotu i pociągów. Kinga uprawiała trekking w Himalajach, podziwiając panoramę Mt. Everestu, przemieszczała się słynnymi rikszami w Indiach, smakowała regionalnych potraw i czaju oraz…ogoliła swoje włosy na głowie, przybierając postać wędrownego buddyjskiego mnicha. Poznawała ludzi, ich zwyczaje, obyczaje i przyzwyczajenia. Uczestniczyła w codziennym życiu, czasem pomagając śmiejąc się i bawiąc, jednak przede wszystkim pisząc pamiętnik, ponieważ dzięki zapiskom Kingi powstała jej pierwsza książka – „Pierwsza wyprawa – Nepal”.

Po powrocie do polski Kinga organizuje Międzynarodowy Workcamp w Polsce, a także pracuje w szkole ucząc j. angielskiego, ponadto uczestniczy a konkursach Odysei Umysłu. Kinga chce objechać cały świat podróżując na rowerze w ramach Milenijnego Międzynarodowego Rajdu Pokoju, który ma rozpocząć swój bieg w Vancouver, a zakończyć się w Hiroszimie. Los chciał jednak inaczej – w 1998 roku, mając 25 lat wraz z poznanym Radosławem Siudą „Chopinem” postanawiają wyruszyć w autostopową podróż dookoła świata. Niesłychana odwaga, ufność w ludzkie dobro i życzliwość pozwoliła jej spełnić marzenia i natchnąć tysiące innych podróżników do działania. Na streszczeniu książki czytamy: „Bilet w jedną stronę, dwa plecaki i pięćset osiemdziesiąt trzy dolary i dwadzieścia pięć centów – cały nasz kapitał, niewiele planów i dużo marzeń. Tyle mieliśmy ze sobą kiedy wylądowaliśmy w Nowym Jorku. Wiedzieliśmy jedno – chcemy objechać świat dookoła. Cały!” I udaje im się. Podróż biegnie przez północne i środkowe stany USA, Amerykę Łacińską i Południową, gdzie w Kolumbii wydarza się rzecz niesłychana – Kinga zostaje okradziona ze swojego sprzętu fotograficznego i nie wywołanych klisz. Dla podróżnika – najczarniejszy scenariusz się spełnił. Ktoś kpi z polskiej pary, fałszywie podpowiadając im nazwę statku, którym będą mogli przemieścić się do Australii – okazuje się, że taki statek nie istnieje. Udaje im się polecieć tanim samolotem do Nowej Zelandii, potem przepłynąć jachtostopem na mega-egzotyczne Vanautu i do Australii, którą objeżdżają dookoła. Kilka miesięcy później Kinga i Radek docierają do Japonii, Rosji, Chin i południowej Azji. W trakcie podróży bohaterowie przechodzą przemianę – Kinga uczy czytelnika życia, opisuje doświadczenia z punktu widzenia biernego obserwatora, który chce widzieć jedynie ludzką dobroć. „Chopin” postanawia nagle pogłębić się w buddyzm, odłączyć od Kingi… na jakiś czas. Dla czytelnika duży szok, dla Kingi duże obawy. Cztery lata w podróży, to okres którego nie sposób zwyczajnie przekreślić, czy o nim zapomnieć. Okazuje się, że Kinga jest osobą o ogromnej odporności psychicznej, jest silna, a jej pragnienie spełnienia zamierzonego celu przeważa wszelkie obawy. W Pakistanie „Chopin” ciężko zachorował i musiał odbyć podróż samolotem do Polski. Kinga natomiast zmuszona była dokończyć ich wspólną podróż samotnie, by 2003 roku stanąć wreszcie na polskiej ziemi, zadzwonić domofonem do jednego z warszawskich bloków i szepnąć z nadzieją, że wszystko jest w porządku do metalowego urządzenia: „To ja”, a następnie na klatce schodowej wpaść w ramiona zdrowego „Chopina”.

„(…) wysiadam na polskiej ziemi i pierwsza osoba, z którą tu rozmawiam, to… autostopowicz, który też czeka na tej samej trasie. Klasyczny, młody podróżnik, z kapeluszem i gitarą. Rozmawiamy chwilę, pytam , jak się stopuje, a on mówi: – Nie zgadniesz, skąd właśnie wracam. Z Hiszpanii! – A zgadnij, skąd wracam ja… – odpowiadam” – Kinga Choszcz

Udana pięcioletnia podróż przypieczętowana jest zdobyciem najbardziej prestiżowej nagrody w Polsce dla podróżników – Kolosa w roku 2004. Następuje wydanie książki „Prowadził nas los” w języku polskim i angielskim. W październiku 2005 roku przychodzi czas na kolejną wyprawę – na Czarny Kontynent, na Afrykę.

(…) Lato prawie odeszło, dni coraz chłodniejsze, poprzednia podróż uwieczniona w książce… Nadchodzi czas na kolejne przygody. Na ostatni kontynent, który na mnie czeka” – Kinga Choszcz

Wyruszyła sama, choć namawiała „Chopina”, aby wyruszył razem z nią. Jednak kierowały nimi inne priorytety. Ona chciała poznać cały świat, on – pogłębiać się w buddyzm. „Chopin”, mówiąc, że już bardzo tęskni i żeby jechała, spełniała marzenia i wracała podwozi Kingę do Sochaczewa, czeka aż ta złapie pierwszego stopa i… już jej nie ma. Odjechała. Podróż biegnie przez Europę, na południe Hiszpanii, gdzie przedostaje się przez cieśninę do Maroka. Tutaj kwitnie w Kindze nowe marzenia – bardzo pragnie mieć własnego białego wielbłąda, na którym mogłaby przemierzyć jakiś odcinek pustyni. W tej części Afryki autostop podobno nie działa i jest niebezpieczny. Z dziecinną łatwością i nastawieniem na poszukiwanie ludzkiego dobra Kinga odnajduje zawsze to, co dobre i zdaje się, że jej „Duch Opiekuńczy” nad nią czuwa. Podróżniczka porusza się sprawnie autostopem (który nota bene w tej części Afryki działa!) na południe, wzdłuż wybrzeża zachodniego. Kinga jednak nie jest samotna, gdyż podróżuje wraz z trzema przyjaciółkami – Asią, Kati i Grace. Po drodze dziewczyny załapują się na naoczne podziwianie rajdu Paris-Dakar, nawet podróżują autostopem wraz z jedną z francuskich ekip samochodowych. W Senegalu wyruszają w głąb lądu – do Mali, gdzie następuje punkt kulminacyjny i przychodzi czas na rozstania. Teraz Kinga jest sama wraz ze swoim… białym wielbłądem, którego udaje jej się kupić za równowartość około 300 euro. W Krainie Dogonów Kinga ratuje małego pieska, którego miejscowe dzieci pragną zatłuc kijami. Następuje powolny powrót do Gambii, skąd udaje się przedostać Kindze dalej na południe, do Gwinei, Sierra leone, Liberii, Wybrzeża Kości Słoniowej i Ghany. W Abidjan’ie w Liberii po raz pierwszy Kinga przeżywa szok. Okazuje się, że miejscowo kultywowane obrzędy sprowadzają się do uprawiania „czarnej magii” – małym dzieciom odrzyna się głowy, z których następnie wyrabia się „leki”. Druga rzecz, która zainteresowała podróżniczkę, to niewolniczy handel dziećmi. Okazało się, że sporo miejscowych wie o niewolnictwie, które jest rozpowszechnione w Ghanie. W Abijan’ie w Liberii Kinga ryzykuje i udaje jej się za 50 $ wykupić wolność małej dziewczynce – jedenastoletnia Akua wkrótce zwraca się do Kingi „mamo”. Trzymane w tragicznych warunkach dzieci zmuszane były do pracy, której ekwiwalentem była miska jedzenia i miejsce do spania, zupełnie bez pieniężnego wynagrodzenia. Kinga wiezie Akuę do jej rodzinnej wsi – Moree w Ghanie, gdzie jej rodzice są tak zaskoczeni przybyciem córki, że proszą Kingę o nadanie jej nowego imienia. Kinga postanawia użyć swojego pseudonimu, którym posługiwała się w podróży w Afryce – „Malaika”, co oznacza „Anioł”. Dzięki interwencji Kingi, Akua mogła pójść do szkoły, i cieszyć się z tego, że znalazł się na świecie ktoś tak dobry, że potrafił uratować jej życie i odmienić jej los. To było 21 maja 2006 roku.

Niezrozumiałe jest zrządzenie losu, czy też może plany, jakie Bóg ułożył dla „Malaiki” – Kingi Choszcz. 31 maja 2006 roku Kinga zachorowała na malarię mózgową, leży w szpitalu w Akrze, stolicy Ghany. 4 czerwca „Chopin” już ściska rękę Kingi w szpitalnym łóżku. Płynął liczne łzy, Kinga nie otwiera już oczu, jej stan się pogarsza. 7 czerwca Kinga przestaje reagować na zmysły i jest nieprzytomna. 9 czerwca Kinga odchodzi.

„Chopin” napisał na swojej stronie internetowej: „Mówi się, że ludzie, którzy są razem blisko, przesiąkają sobą. Kiedy umarła Kinga, umarła także jakaś część mnie, lecz za to jakaś część Kingi wciąż żyje… we mnie”

Przeczytałem wszystkie trzy książki Kingi – jest mi niewyobrażalnie smutno, że ktoś tak dobry opuścił ten świat, a zarazem jestem pod wrażeniem ile można dokonać w ciągu tak krótkiego życia. Podobno wielcy ludzie żyją krótko. Kinga stała się dla mnie autorytetem w podejmowaniu codziennym życiowych decyzji. Stała się osobą, o której na pewno będę pamiętał przez całe życie. Kinga chciała być i była odważna – widziała wyłącznie dobre strony podróżowania zwracając uwagę na ludzką życzliwość i bezinteresowność, którą ceniła i potrafiła się jej odwdzięczyć wielokroć hojniej. Była osobą stanowczą i zdeterminowaną – w licznych sytuacjach wyprawa „Chopina” i Kingi stawała pod znakiem zapytania, ale „coś” wciąż parło ją naprzód i pozwalało osiągnąć sukces. Być może prowadził ją los… Wreszcie dzięki Kindze nabrałem innego podejścia do spełniania marzeń i podróży, bo „Każde marzenie dane jest nam wraz z mocą potrzebną do jego spełnienia”. Dlatego też wiem, że pewnego dnia, bo wiem, że to nie będzie dziś, jutro ani za miesiąc, ale kiedy lepiej się do tego przygotuję nadejdzie taki moment, w którym wyruszę we własną podróż, by spełniać moje i cudze marzenia.

„Kinga żyje w każdym zrealizowanym marzeniu, czynach zainspirowanych jej podróżą i tym, co robiła. Będziemy ją spotykać za każdym razem, gdy weźmiemy kogoś na stopa albo będziemy siedzieć na plecaku na skraju drogi. Gdy będzie w pobliżu poczujemy jej uśmiech i ducha, będzie wędrować z nami jako dobry anioł” – napisał na wieść o śmierci Kingi, Filip.

„I właśnie wtedy wszystko stało się cudem, cudem życia, zapach wiatru, zielone liściem chmury na błękitnym niebie, śpiew ptaków, i postanawiamy cieszyć się z każda daną nam chwilą, a w sercach narodziło się pragnienie czynienia dobra, aby świat mógł stać się piękniejszy i lepszy. Życie zaczyna nabierać innego znaczenia. To jest ten dar, który nam Kinga zostawiła” – napisała Asia z Mrągowa na wieść o końcu 7 miesięcznej podróży Kingi do Afryki.

Z notatek Kingi sporządzono trzecią książkę, którą zatytułowano: „Moja Afryka”.

Rok później powstaje fundacja „Freespirit”, która realizuje pomoc biednym dzieciom z miejscowości Moree w Ghanie, gdzie Kinga uratowała jedenastoletnią Akuę – dziewczynkę, która drugi raz stała się wolna. Fundacji przewodzi Mama Kingi – Krystyna Choszcz. Fundacja pomaga edukować się biednym dzieciom, a od kilku lat organizuje festiwale, na których grupa taneczna z Moree, „Freespirit” może zaprezentować swoje umiejętności, talenty, rozsławić ideę i zebrać pieniądze. W tym roku zespół i Krystyna Choszcz goszczą w Polsce na Lubelszczyźnie, Warszawie i w Gdańsku. Oto strona internetowa fundacji:

http://www.fundacjafreespirit.pl/index.php?lang=pl

Wywiad z Kingą:

Krystyna Choszcz w Moree, Akua i cała wioska:

Pięcioletnia trasa Kingi i „Chopina” dookoła świata i sami bohaterowie:

mapaswietlikPrzebieg trasy po Afryce:

121_NG_0923_RAPORT

Kinga i „Chopin”:

282035.1 kinga_i_chopin

Zamieszczone zdjęcia i inne media pochodzą z następujących stron:

http://freespirit.blog.onet.pl/

http://lovejackpot.blogspot.com/2012/08/ja-sie-boje-sama-spac-czyli-o-samotnych.html

http://www.hitchhiketheworld.com/main_pol.html

http://www.national-geographic.pl/drukuj-artykul/zmarla-w-drodze/

http://www.optimist7.info/index.php?page=kinga-i-chopin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s